Brutal Pretend Play Known As Nordic Larping

[POLSKI - poniżej]

"the brutal pretend play known as Nordic larping" (voiceover*)

"larps have become close to a religion, especially in Denmark" (voiceover)

 "Behind the scenes, the gamemaster plays the role of God, coordinating every move of the players." (voiceover)

"It affects you deeply, and changes the way you look at life" (Claus Raasted)

Is it another tabloid witchhunt after roleplayers? No, it's Discovery Channel doing a documentary with... explicit endorsement for larp. (A friend posted the YouTube video to LARP Poland today. Polish voiceover, no English subtitles.) A documentary that made me shout "Hooray!" for the Nordic larpers - and mumble cursewords at the editors. 

On the plus side, getting this stuff on Discovery is an epic win of the Nordic larp community in general, and the people involved in it in particular. Huge global impact - no doubt about that. Millions of non-larpers can learn what larp is, and see it as a serious business. (No, I don't mean that pig costume.) I also find it a very decent and professional coverage of this specific game. Congratulations to its creators (Charles Bo Nielsen, Lasse Oszadlik and Claus Raasted, AFAIK) and participants. And the camera crew. Kudos to all of you.

But I am deeply worried by generalisations the documentary makes about larping as such. It's not just the above-quoted language that must look suspicious to the average public. It's the fact that it frames this violent and traumatizing game as typical for the majority of players, including children. Okay, at one time Claus does mention non-violent larps about lovers, and prof. Griffiths says he talks about "very extreme forms of larping", which indicates that most larps are not that extreme. But to get that, you need to pay close attention to detail. If you don't, you are most likely to see this larp as a regular, not an extreme case.

And what do we learn about the meaning of these games to larpers? Basically, we learn that larpers are people who rejoice in doing evil things. As if they were frustrated they can't be evil in their organised and peaceful lives. We see Christian, a quiet and nice guy, who would like to be a bad guy for a change. Maya, who wants to be traumatized and humiliated. Fleming, who wants to feel what it's like to sentence people to death. We hear that the Danes are a very peace-loving and structured society, and this stability may be the reason why they hunger for the experience of oppression, violence, torture and death by execution. And larps are there to provide this sort of experience: bring out all the evil in you and let you revel in it. Much like the annual killing spree in The Purge.

No, it's not designed as an anti-larp material. The commentator says "Some experts claim that the primal instinct of violence is hidden in every one of us, and the discovery of your dark side may have a katharctic impact." It shows larpers saying it helps them create stronger bonds and embrace their regular quiet lives. Voiceover recommends larping for global leaders. But they also show prof. Griffiths saying "We don't know . . . the psychological effects of actually being engaged in mock executions, mock cruelty . . . We don't know to what extent that would carry over to people's behaviour in real life." So, what do we make of it? On the one hand, some unnamed experts say it "may" be good for you. On the other hand, a named psychology prof says they don't really know what it does to your psyche. In this context, the unnamed sources don't sound very convincing, do they?

Worse still, after prof. Griffiths makes his comment on mock cruelty and executions, the very next sentence (voiceover) says "Some studies suggest that Danish children who participate in larps are less prone to committing crime." If you understand Polish, watch it at 12:48 - 13:10, see for yourself. I am not exaggerating: it does leave the viewer with the impression that this very kind of cruel larping is regularly attended by children. If I didn't know it's not true, I would be outraged at hearing this. And I fear many teacher/parent viewers will be. 

I am not happy launching this criticism. It's great stuff to see for any larper in the world. I really enjoyed watching it. I am pleased to see Nordic larp getting global recognition. But I don't think I'll ever show it to non-larpers in my pro-larp advocacy. I fear it may backfire. 

--------------------------------------------------------------------------------
*Whenever it says "voiceover", it's my own translation from Polish.




---------------------------------------------------------------------------------

"brutalna gra pozorów znana jako Nordic larping"

"larpy stały się niemal religią, zwłaszcza w Danii"

"Za dekoracjami mistrz gry odgrywa Pana Boga, koordynując każdy ruch graczy"

Czy to kolejna nagonka medialna na RPG? Nie, to dokument Discovery Channel, który... bezpośrednio zachęca do grania w larpy. Dziś link do YouTube pojawił się na LARP Poland. Na jego widok chce się zakrzyknąć "Hura!" na cześć nordyckich larperów - i przeklinać pod nosem reżyserię.

Zaistnienie na Discovery to niewątpliwie epic win dla nordyckiej sceny larpowej w ogóle i zaangażowanych w ten film w szczególe. Dzięki temu miliony ludzi na świecie dowiedzą się o larpach, i to larpach w poważnym wydaniu. Jest to też świetna, w pełni profesjonalna relacja z tej konkretnej gry. Gratulacje dla jej twórców (Charles Bo Nielsen, Lasse Oszadlik and Claus Raasted, AFAIK) i uczestników. I dla kamerzystów.

Martwią mnie jednak zawarte tam generalizacje na temat larpowania jako takiego. Nie chodzi tylko o powyższe cytaty, które na pewno wyglądają podejrzanie w oczach przeciętnego widza. Rzecz w tym, że tak brutalna i psychicznie obciążająca gra jest przedstawiona jako typowa dla większości graczy, nie wyłączając dzieci. Owszem, raz Claus wspomina o niebrutalnych larpach o miłości, a prof. Griffiths zaznacza, że mówi o "very extreme forms of larping", co oznacza, że większość larpów nie jest tak ekstremalna. Ale żeby to dostrzec, trzeba zwracać pilną uwagę na szczegóły. W przeciwnym razie, odnosi się wrażenie, że to przypadek jak najbardziej typowy.

A czego się dowiadujemy? Generalnie, że larperzy lubują się w czynieniu zła, jak gdyby sfrustrowani, że w normalnym, spokojnym życiu źli być nie mogą. Christian, łagodny i miły chłopak, chciałby dla odmiany być kimś agresywnym. Maya pragnie być dręczona i upokarzana. Fleming chce poczuć moc skazywania kogoś na śmierć. A Duńczycy, jak słyszymy, to naród bardzo porządny i pokojowo nastawiony, i pewnie przez ten spokój chce im się poodczuwać ucisk, przemoc, tortury i egzekucje. A larpy służą właśnie do tego celu: wydobyć z człowieka całe zło i się w nim nurzać. Iście jak w dorocznym festiwalu zbrodni z filmu Noc oczyszczenia.

Nie, to wcale nie jest materiał antylarpowy. Narrator mówi: "Niektórzy experci uważają, że w każdym z nas głęboko drzemie pierwotny instynkt przemocy i odkrycie swojej ciemnej strony może mieć oczyszczające znaczenie." Larperzy mówią, że dzięki temu pogłębiają wzajemne relacje i bardziej doceniają swoje codzienne życie. Narrator wręcz zaleca, by w larpy grali światowi przywódcy. Ale zarazem pokazują nam prof. Griffithsa, który mówi: "Nie znamy (...) psychologicznych efektów angażowania się w symulowane egzekucje, symulowane okrucieństwo. (...) Nie wiemy, do jakiego stopnia może to rzutować na ludzkie zachowanie w prawdziwym życiu." Co więc z tego wynika? Z jednej strony, anonimowi eksperci twierdzą, że wpływ "może" być pozytywny. Z drugiej, konkretny profesor psychologii przyznaje, że w gruncie rzeczy nie wiedzą, co larp robi z psychiką. W tym kontekście ci anonimowi nie brzmią zbyt przekonująco.

Mało tego. Zaraz po tym, gdy prof. Griffiths mówi o symulowanym okrucieństwie i egzekucjach, następne zdanie (narratora) powiada: "Niektóre badania sugerują, że duńskie dzieci uczestniczące w larpach są mniej podatne na popełnianie przestępstw". Zobaczcie sami na 12:48 - 13:10. Nie przesadzam, to naprawdę brzmi tak, jakby ten brutalny typ larpów był powszechnie oferowany dzieciom. Gdybym nie wiedział, że to nieprawda, byłbym oburzony. I obawiam się, że wielu słyszących to rodziców/nauczycieli będzie.

Nie jest mi przyjemnie krytykować ten program. Wiem, że to świetny materiał dla wszystkich larperów świata. Oglądałem z lubością i cieszę się z globalnej kariery nordyckiego larpa. Żałuję tylko, że chyba nigdy po niego nie sięgnę przy przedstawianiu larpów nie-larperom. Efekt może być odwrotny do zamierzonego.

Komentarze