Z Panem Sową dyskusja o postępie i modernizacji

Kilka uwag na gorąco do tekstu Jana Sowy  "Rozbiory oznaczały dla Polski postęp i modernizację".

Zgodnie z wzorcem paneuropejskich dobrych praktyk, jak to zwykli czynić krytycy Rzeczpospolitej szlacheckiej, pan Sowa selektywnie dobiera materiał pod tezę. Skupia się na schyłkowym okresie saskim i późnosiedemnastowiecznym, gdzie rzeczywiście szlachta była zdegenerowana i diabła warta (choć moim zdaniem zdolna do samouzdrowienia i postępu, czego są przesłanki, które tu się skrzętnie ignoruje). Pewnie, że łatwo zohydzić szlachtę pokazując czasy saskie, gdy była to szlachta zapijaczona, niedokształcona, ksenofobiczna i przekupna. I łatwo - choć nieuczciwie - jest retorycznie rozciągnąć taki stan rzeczy na dwieście lat wstecz, ignorując fakt, że szlachta ruchu egzekucyjnego czy konfederacji warszawskiej nijak do tego obrazu nie pasuje. Typowy, najtańszy chwyt retoryki antysarmackiej; tak, jakoby całe życie człowieka oceniać po tym, jak postępuje w okresie starczej demencji. Aż nie chce mi się z tym dyskutować. Kto tę manipulację widzi, ten widzi. Kto widzieć nie chce, nie zobaczy. Mam tylko parę uwag szczegółowych.

"zaborcy opodatkowują masowo szlachtę i konstruują mechanizm administracyjny. Znoszą pańszczyznę, wyzwalając "polskich" chłopów od Polaków."

Pracowity Panie Sowa. Zechce Pan zapoznać się z sytuacją prawną chłopów w zaborze carskim sprzed zniesienia pańszczyzny, gdzie rosyjskie prawo traktowało poddanego chłopa iście jako zwierzę, bez żadnych praw i przywilejów. W Rzeczpospolitej chłop jakieś tam, szczątkowe prawa miał, np. prawo do swojej prywatnej własności. Okrucieństwo wyzysku przez szlachtę (przeważnie polską - zgoda) w XIX wieku w carskim zaborze przerosło, nomen omen, wszelkie granice. 

Nie mówię, że przed zaborami było dobrze - ale absurdem jest stworzona przez Pana dychotomia. Zabór carski nie "zrobił chłopu lepiej", tylko gorzej. A co do pruskiego - odsyłam Pana do źródeł o strukturze gospodarczej Prus Królewskich przed zaborami. Dowie się Pan, że szlachta potrafiła masowo przestawić się z gospodarki pańszczyźnianej na czynszową  daleko przed pruskim zaborem.

"Kiedy w XVIII w. szlachta zauważa, że powracający z Francji czy Włoch młodzi szlachcice przywożą nowe idee, zgłasza projekt prawa, które zakazuje wyjazdów na Zachód. Żeby rozumów nie psuć."

Szlachta zgłasza projekt. Piękna generalizacja. Nie mówi Pan, czy wszedł w życie i stał się prawem obowiązującym i przestrzeganym - dopiero wtedy można by twierdzić, że ów pogląd reprezentuje szlachta jako ogół. 

A zupełnie Pańskiej uwadze umyka to, jak systematycznie, masowo i okrutnie pruski i rosyjski aparat zaborczy wziął się za prześladowanie "przestępstw myśli" i niszczenie niereżimowych inicjatyw edukacyjnych. Jak i to, że działacze krzewiący naukę wśród chłopów i robotników na tajnych kompletach - wbrew proedukacyjnym, jaśnie oświeconym zaborcom - to często właśnie szlachta z dziada pradziada, pod której przemożnym wpływem kształtował się etos grupy społecznej zwanej inteligencją.

Ech, Panie Sowa. Szlachta antyintelektualna, bo jakaś grupka idiotów w XVIII w. chciała zakazać nauki na Zachodzie. Prointelektualni są zaborcy wiodący przemocowe kulturkampfy i spychający kształcenie do podziemia. Słów braknie, bo nasuwają się same brzydkie.

" Pod zaborami na terenie byłej I RP rozwija się infrastruktura i zmieniają się stosunki społeczne."

I to, pańskim zdaniem, wynika z faktu zaistnienia zaborów? I nie ma nic wspólnego z zachodzącym wówczas na całym świecie rozwojem technologii i cywilizacji przemysłowej? Gdyby rządziła szlachta, pewnie zabroniłaby sprowadzać maszyn i zakładać fabryk?

I czy to, co w Pańskiej retoryce jawi się jako godny pochwały postęp ku nowoczesności, to nie przypadkiem ów dziki, dziewiętnastowieczny kapitalizm, w którym przepaści społeczne, wyzysk i opresja były większe niż w pańszczyznianym rolnictwie?

Komentarze