Pańszczyzna Revisited

Facebook podesłał mi tekst "Pańszczyzna. Niedokończona sprawa". 

O rany... zęby bolą aż przy kości ogonowej.

Nonsens 1: "wciąż istnieje ciągłość majątkowa i prawna pomiędzy tymi, którzy z pańszczyzny korzystali a ich potomkami."

Przepraszam, jaka ciągłość? Po przeoraniu RP przez II wojnę i przebudowę społeczną 50 lat PRL? Gdy rodziny szlacheckie, mieszczańskie, chłopskie masowo się wymieszały (a szlacheckie z mieszczańskimi w tzw. "inteligencji" jeszcze w XIX w.)?

Nonsens 1b: "Jeżeli Radziwiłłowie ubiegają się o zwrot XV-wiecznego pałacu w Balicach, to ubiegają się właśnie dlatego, że istnieje ciągłość pomiędzy potomkami Radziwiłłów, a rodziną, która zapisała się w historii ciemiężeniem chłopstwa. "

Tutaj zgoda. Ale sytuacja zachowanej ciągłości dotyczy drobnego procenta rodzin szlacheckich. Takie skanseny jak Radziwiłłowie czy Lubomirscy ze swoją czystością genealogiczną (też nie zawsze pełną) i kapitałem to margines marginesu. Wskazywanie na nich jako dowód na to, że do dziś jest ciągłość potomków szlachty i potomków chłopów jest absurdalne. Arystokracja magnacka nigdy nie była reprezentatywnym przykładem stanu szlacheckiego - a w przytoczonym kontekście są wręcz odwrotnością tego, co stało się ze stanem szlacheckim w szerszej skali. Wyjątkiem, nie regułą.

Nonsens 2: "Jeżeli zaś chodzi o to, że nie ma komu takich odszkodowań wypłacać, to również jest to zarzut fałszywy. Nie musimy postulować wypłacania odszkodowań indywidualnych. Wystarczy (...)  powołać fundusz mający na celu poprawę warunków życia osób wywodzących się ze wsi lub mieszkających na wsi, np. poprzez stypendia i rozwój infrastruktury wiejskiej."

A-ha. Proste równanie Kto mieszka / mieszkał na wsi, ten chłop i potomek chłopów. A szlachta to niby skąd? Toż to absurd karkołomny, zakładać że szlachta nie wywodzi się z terenów wiejskich.

Nonsens 3: "należy stworzyć mieszkańcom wsi warunki wynagradzające im wielowiekowe krzywdy i pomagające im wyjść z wielowiekowego i niezawinionego zapóźnienia cywilizacyjnego."

A o PRL Pan słyszał? O nacjonalizacji majątków? O potężnych inwestycjach w infrastrukturę wsi? O darmowej i powszechnej edukacji? O systemach promujących dzieci chłopskie i robotnicze we wstępie na uniwersytety? To wszystko już zostało zrobione, częściowo właśnie z funduszy za konfiskatę majątków szlacheckich. 50 lat PRL + 25 lat III RP dają nam ze trzy pokolenia wychowane w sytuacji ekonomiczno-prawno-społecznej, w której majątki szlacheckie skonfiskowano, chłopów uwłaszczono, dostęp do edukacji wyrównano. Nie dość, że wszystko zegalitaryzowano, to przez dość długi okres PRL panowała sytuacja odwrócona - pochodzenie szlacheckie było przeszkodą czy wręcz zagrożeniem dla rodziny. Stany zanikły, rodziny wszelkich stanów się w siebie powżeniały i powymieszały, chłopi obrócili w mieszczan. A tu autor po z górą 70 latach nagle odkrywa, że trzeba się wziąć za wyrównywanie krzywd, bo dotąd tego nie uczyniono?

Nonsens 4: "Potomkowie byłych chłopów pańszczyźnianych są wciąż w gorszej pozycji ekonomicznej i społecznej niż potomkowie szlachty."

I nic innego prócz potomków chłopów i szlachty autor nie widzi w dzisiejszym społeczeństwie? Tylko potomków chłopów (to ci z terenów wiejskich) i szlachtę (czort wie skąd). Ani słowa o potomkach stanu mieszczańskiego. Już nie mówiąc o takich subtelnościach, jak to, że:
- spora część szlachty była tak uboga, że nie miała w ogóle chłopów
- w pewnych regionach (Prusy Królewskie) zamożne gospodarstwa szlacheckie opierały się na czynszu, nie pańszczyźnie
- jakaś część szlachty to wzbogaceni mieszczanie, których rodziny nigdy nie korzystały z pańszczyzny
- spora część chłopów była na tyle zamożna, że sama trzymała i ciemiężyła bezrolnych parobków
- ogromna część potomków chłopów od wielu pokoleń mieszka w miastach
- spora część dzisiejszych mieszkańców terenów wiejskich to nowobogaccy
- jakaś część mieszkańców terenów wiejskich to właśnie potomkowie szlachty

No, ale po co publicysta ma dostrzegać złożoność sprawy? Nie tak się zdobywa poklask masowego czytelnika.

Komentarze

  1. Teksty ideowe mają to do siebie, że poświęcają prawdę w imię idei. Ostatnio na innym lewicowym portalu przeczytałem, że w kulturze polskiej nie podanie komuś ręki to brak szacunku [zgadza się, w przypadku nie podania jej komuś, kto ją do nas wyciągnął], a w tej samej kulturze normalne jest nie podaje się ręki kobiecie [co jest zwyczajnie nieprawdą, co najwyżej czeka się aż kobieta pierwsza poda rękę jako osoba ważniejsza]. Także wcale mnie nie dziwi, że ktoś piszący dla Krytyki Politycznej nie pamięta, albo nie chce pamiętać, że jego postulaty zostały już spełnione i wyprowadza proste analogie, zamiast zastanowić się i wziąć pod uwagę większość zmiennych. Ideologia po prostu nie wytrzymuje pod naporem faktów. Co zresztą i tak niektórym nie przeszkadza, bo łatwiej jest zignorować fakty i zachować dotychczasowy pogląd niż zaakceptować, że było się w błędzie. Uf. Trochę mnie chyba poniosło ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ideologia nie wytrzymuje naporu faktów? Mnie się widzi, że na odwrót. Dla zideologizowanego umysłu ani fakty, ani logika nie mają szans wobec ideolo-dogmatów. Co tu zresztą mówić o logice, skoro nawet czysta matematyka nie daje rady w starciu z ideologią: http://www.motherjones.com/politics/2013/09/new-study-politics-makes-you-innumerate

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Comment

Popularne posty