Chińska gamifikacja sezamkowa

W styczniu poproszono mnie o wypowiedź o chińskim Sesame Credit. Parę zdań do krótkiej depeszy dla Polskiej Agencji Prasowej. A skoro zacząłem pisać, wyszło mi coś dłuższego. W sam raz na blognotkę. Dla zainteresowanych zgłębieniem tematu > link do oficjalnego materiału nt. planów wdrożeniowych na 2014-2020.


Chińska punktacja wiarygodności społecznej nie jest dla mnie przykładem gamifikacji. Owszem, ma punkty, rankingi online i system nagród, co przeciwnikom gamifikacji wystarczy, by tak to zaklasyfikować. Ale to raczej prosty program lojalnościowy sprzed ery gamifikacji, jak w opowiadaniu E. Dębskiego „Życie w rytmie negatywnym”(1985). I nie gamifikacja jest tutaj istotna. Istotą zjawiska jest nowy trend w rządzeniu społeczeństwem, łączący monitoring ludzkich zachowań (big data) z systemem bodźców i zachęt opracowanym w myśl psychologii behawioralnej: ma działać nie tyle przez karanie za „winy”, co przez premiowanie pożądanych zachowań. Nie tylko nagrodami, ale też zaprojektowaniem możliwości wyboru w taki sposób, by określone wybory nasuwały się same (choice architecture). Przełom uczyniła tu książka Nudge Thalera i Sunsteina z 2008, pod której wpływem powstały specjalne komórki rządowe w UK (Behavioural Insights Team, 2010) i USA (Social and Behavioral Sciences Team, 2015) zajmujące się wdrażaniem tych teorii. W 2015 World Development Report: Mind, Society and Behavior Bank Światowy zachęca do tego globalnie. Również globalną skalę ma pomiar, parametryzacja i rankingowanie ludzkich działań, czy to przez rankingi wiarygodności kredytowej, czy dane medyczne zbierane do ubezpieczeń zdrowotnych, czy ocenianie kontrahentów w serwisach aukcyjnych, czy osobiste autopomiarowanie w ruchu quantified self, czy choćby nasza (żenująco ułomna) parametryzacja nauki i szkolnictwa wyższego. Wszystko to ma swoje wady i zagrożenia, zwłaszcza w rękach opresyjnego rządu. Osobiście, wolałbym, aby bazy big data nie istniały. Ale nie widzę tu wielkiej medialnej sensacji, że oto w Chinach nowy straszny przykład grywalizacji: ani to chińskie (bo globalne), ani nowe (jak na 2015), ani szczególnie straszne na tle innych środków gnębienia chińskiej opozycji (ani nawet na tle amerykańskich rankingów kredytowych; patrz: raport Scoring of America, 2014, World Privacy Forum). Jeszcze nie wiemy, ile wglądu będą mieli obywatele w mechanizmy liczenia tych punktów, ani jak dotkliwe będą konsekwencje niskich wyników, więc na razie powstrzymam się od oceny. Jeśli za wdrożeniem systemu „pozytywnej” manipulacji pójdzie złagodzenie innych form opresji, powiem, że to zmiana na lepsze.

Komentarze

Popularne posty